Jeden z pracowników centrali ratunkowej (AMK) opisał po raz pierwszy, jak przyjmował jedne z pierwszych wezwań, gdy napastnik z kuszą zaatakował w Kongsberg. Według relacji, sytuacja szybko przerodziła się w chaos, a nagłe milczenie w niektórych zgłoszeniach potęgowało poczucie zagrożenia. Wywiad przypomina o traumie służb ratunkowych, które musiały koordynować akcję w wyjątkowo trudnych warunkach.
Dla Polaków w Norwegii: Jeśli po pięciu latach taka sprawa budzi emocje, pamiętajcie, że w nagłych sytuacjach nadal dzwonimy na 113, a informacje przekazywane dyspozytorom pomagają szybszej i bezpieczniejszej interwencji.
Źródło: NRK Toppsaker · Zobacz źródło
